Tutaj jesteś: Strona główna > Blog > Tomasz Chabinka > Spór o Chiny
BLOG
03 lutego 2010, 20:54
Spór o Chiny
Jakiś czas temu miałem okazję wysłuchać wykładu prof. Leszka Balcerowicza na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Tłumaczył: "Sukces Chin to sukces neoliberalnego modelu gospodarki rynkowej, nie wierzcie tym, którzy twierdzą inaczej" (cytat z pamięci).

Właśnie skończyłem lekturę "Wędrującego świata" autorstwa prof. Grzegorza Kołodki. Twierdzi on, że u podstaw sukcesu leży odrzucenie neoliberalnej drogi i zastosowanie odpowiednich instrumentów polityki ekonomicznej. Obaj panowie twierdzą że polityka rządu chińskiego, to polityka prowadzona według ich doktryny. Nie mogę uwierzyć w to co czytam.

Powszechne łamanie praw człowieka, ograniczanie swobody korzystania z internetu, kara śmierci i handel organami skazańców. Nieistniejące prawa pracownicze. Prześladowania związków zawodowych, brak umów o prace, urlopów, minimalnych pensji. Zero ubezpieczeń, nieprzestrzeganie przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy często kończące się wypadkami. Praca dzieci. Państwowe organy represji i sądy chroniące interesy inwestorów, nie pracowników. Paramilitarne bojówki atakujące robotników. Podstawy chińskiego wzrostu.

Według wydanej w 2000 roku książki Naomi Klain "No logo" robotnicy pracujący dla Wal-Mart w Liang Shi Handbag Factory zarabiali od 0,13 o 0,23 centów za godzinę pracy. Pracowali po sześć, siedem dni w tygodniu, po 10 godzin dziennie. W fabryce nie było wyjść ewakuacyjnych. Pracownicy spali w brudnych, zatłoczonych sypialniach, po 10 osób w 1 pokoju. Nie otrzymywali żadnych świadczeń socjalnych. Nie mieli podpisanych umów o pracę. Nigdy nie słyszeli i zapewne nie usłyszą o kodeksie etycznego postępowania, którym chwali się ich pracodawca w USA. W 2000 roku PKB Chin urósł o 8%, zaś PKB Polski o 4.3%. Czy rzeczywiście mamy do czynienia z sukcesem, o którego ojcostwo warto się kłócić? A może po prostu ekonomiści nie widzą innych miar wartości niż pieniądz?

KOMENTARZE
1.
03 lutego 2010, 21:05
Kapitaliści sprzedadzą nam sznurek, na którym ich powiesimy. To hasło staje się strasznie współczesne, gdy patrzymy na coraz szybszy upadek dolara, uzależnionego od centralnego banku Chin.
2.
03 lutego 2010, 22:27
Informacji dużo, wiedzy mało. Każdy inwestor amerykański przed podjęciem decyzji o inwestycji udaje się do SWEGO ambasadora w danym kraju celem uzyskania odpowiedzi o ochronę jego inwestycji. Nie jego zainwestowanych pieniędzy, a inwestycji. Zatem jeśli inwestycja jest realizowana, to za wiedzą rządu amerykańskiego. I dopiero tutaj pojawia się pytanie: dlaczego rząd amerykański taką ochronę daje? Odpowiedzi mogą być różne, w zależności od wiedzy i znajomości mechanizmów rządzących polityką amerykańską. Dzisiaj wiemy, że ZSRR upadł, bo nie wytrzymał wyścigu zbrojeń narzuconego przez USA przy znacznie zaniżonej przez Arabię Saudyjską cenie ropy naftowej. W przypadku Chin nie o zbrojenia chodzi, ale o wzmożenie konsumpcji wewnętrznej. Można sobie wyobrazić ile lat zabierze Chińczykom zaspokojenie rozbudzonych potrzeb konsumpcyjnych. Rower już nie wystarczy... A kryzys w Chinach łatwo będzie wywołać. Wystarczy tylko wzmocnić kontrole jakościowe i patentowe w Stanach i UE. A upadek dolara to można między bajki włożyć. Wystarczy, że Amerykanie zdewaluują swoją walutę i okaże się, że Chińczycy mają trochę więcej makulatury. Oni dobrze to wiedzą i systematycznie reinwestują dolary w wybrane działy gospodarki amerykańskiej. Oczywiście wybrane nie przez nich tylko przez rząd amerykański... Takie to raczej są mechanizmy, a nie jakieś tam sznurki...
3.
03 lutego 2010, 22:36
Panie Tomaszu! Spór jest pozorny jeśli chodzi o ChRL. Bardziej istotny tkwi w pytaniu : co to jest liberalizm. W ujęciu ekonomicznym, równiez w nurcie neoliberalnym ma się on tak do demokratycznych osiągnięć socjalnych jak pięść do nosa! Liberalizm zakłada poglębianie się nierowności ekonomicznej, a prawa "demokratyczne" rozdaje wg osiagnięć na polu rynkowym. Z kolei liberalizm polityczny sprzyja demokracji formalnej i w imie spokoju tudzież harmonii społecznej gotowy jest pójśc na polityczne koncesje egalitarne pod warunkiem swobód ekonomicznych w wymianie i produkcji. Swoistą ewolucje od jednego liberalizmu do drugiego przeszedł James Mill i jego genialny syn, John Stuart. Zapraszam zatem do lektury tych klasyków... A od ChRL grozą wieje nie tylko z powodu ekonomii!!! @ Przemek Filar Spadek dolara USA zawdzięcza... USA, tj. gospodarce opartej na wirtualnym kredycie i jej bałwochwalcom, którzy dawno nie czytali elementarza realnej ekonomii, choćby klasycznej Adama Smitha. Chiny z własciwym sobie uśmiechem z tej słabości intelektualnej ...skorzystały!!
4.
04 lutego 2010, 13:53
@Przemek Filar Pomijając sprzężenie obu gospodarek, zastanawiam się czy to powieszenie USA mogłoby w ogóle poprawić sytuację chińskiego proletariatu? Czy rzeczywiście jest to walka komunizmu z kapitalizmem, czy może kapitalizmu zreformowanego z kapitalizmem XIX wiecznym? @Marek Natusiewicz Szczerze mówiąc nie łapię, co ma wywoływanie kryzysu w Chinach do wychwalania chińskiej gospodarki i pomijania przy okazji rzeczywistych podstaw jej wzrostu @Piotr Gaglik Czytałem "Społeczeństwo Otwarte" Poppera, które można chyba uznać za najświeższą wykładnię myśli liberalnej i stwierdzam, że neoliberalizm do liberalizmu ma się tak jak krzesło elektryczne do krzesła. Oczywiście Mill czeka w kolejce (swoją drogą Popper miał do niego pretensje o stosowanie historycyzmu), tylko ciągle czasu brakuje.
5.
04 lutego 2010, 15:38
Cytat wyksztalcioch:

@Marek Natusiewicz Szczerze mówiąc nie łapię, co ma wywoływanie kryzysu w Chinach do wychwalania chińskiej gospodarki i pomijania przy okazji rzeczywistych podstaw jej wzrostu
Szanowny Panie "Wykształciuchu"! Jest Pan mistrzem pisania o niczym, więc i ja pozwoliłem sobie skomentowąć w podobnej konwencji. Obaj przywoływani "guru" zdają się nie zauważać, że ów wzrost Chin jest licencjonowany przez tzw. Zachód, który dostrzegł groźbę buntu na niewyobrażalną skalę. Ale, jak to oni mają w zwyczaju, nic za darmo. Ja wskazałem, że ten cały "cud" wisi na cienkiej nitce przyzwolenia na praktyki przez Pana opisywane. Jeśli USA powiedzą stop, to z dnia na dzień okaże się, że towary chińskie przestaną być konkurencyjne (prosty zabieg w postaci ceł wyrównawczych - przecież Chiny poza oburzeniem niewiele będą mogły zrobić, wszak już dzisiaj są zakładnikiem Zachodu). I drugi kierunek destrukcji - nacisk na wzmożenie konsumpcji wewnętrznej. Ja więc widać nic nie dzieje się bez przyczyny. Wystarczy przywołać przykład Korei Pd. Tam też tak zaczynano, A jak jest dzisiaj?!
6.
04 lutego 2010, 16:19
Widocznie mamy inny obszar zainteresowań. Wydaje mi się, że Stany nie mogą powiedzieć stop. Gospodarka Chin i USA jest powiązana w nieznanym wcześniej stopniu i w interesie obu mocarstw jest, by tego porozumienia nie zrywać. Dzięki temu Stany mogą cały czas się zadłużać, zaś korzyści dla Chin są widoczne gołym okiem (Chiny są obecnie w stanie wykupić za swoje rezerwy walutowe 20% akcji firm wchodzących w skład indeksu S&P500). Pamiętajmy, że ewentualna dewaluacja pociągnęłaby za sobą poważne konsekwencje, włączając w to spadek zaufania kapitału do dolara. A to skończyłoby się problemami rządu USA ze sprzedażą swoich obligacji w przyszłości. Dlatego myślę, że opisywany przez Pana scenariusz jest mało prawdopodobny.

DODAJ KOMENTARZ
Aby móc komentować wpisy na blogach, należy się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze swojego konta, rejestracja na Dolnoslazacy.pl zajmie Ci 30 sekund.
AUTOR
Zawodowo ciągle jeszcze się uczę. Propaguję Wolną Kulturę, ideę Społeczeństwa Obywatelskiego i Otwartego, a przy okazji socjaldemokratyczne wartości. Wszystkie wpisy dostępne są na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Kontakt na: tomaszchabinka@gmail.com
ARCHIWUM BLOGA
PnWtŚrCzPtSbNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
KOMENTOWANE
CZYTANE
KOMENTOWANE
CZYTANE
© 2007-2010 T. Styś & B. Śpionek. Wszelkie prawa zastrzeżone. Powered by JamnikCMS.